Podświadomość, pieniądze i niewidzialne blokady finansowe

Dlaczego czasem pracujesz dużo, dajesz z siebie naprawdę wiele, rozwijasz się, uczysz, próbujesz, a mimo to poziom finansowy wciąż nie chce przeskoczyć na pułap, na którym chcesz być?

W świecie, w którym tak często słyszymy, że pieniądze są efektem strategii, kompetencji, konsekwencji i dobrze zaplanowanego działania, bardzo łatwo przeoczyć coś znacznie głębszego, a jednocześnie dużo silniej wpływającego na nasze decyzje, niż chcielibyśmy przyznać, czyli fakt, że człowiek nie zarabia wyłącznie rękami, wiedzą, ofertą czy godzinami pracy, ale zarabia również, a czasem przede wszystkim, swoją wewnętrzną gotowością na przyjęcie większej ilości pieniędzy, swoim poczuciem bezpieczeństwa w kontakcie z sukcesem, swoją zdolnością do utrzymania widoczności, sprawczości i odpowiedzialności, a także tym, co na poziomie podświadomym uznał dawno temu za bezpieczne, dozwolone albo przeciwnie — ryzykowne, niebezpieczne, niewłaściwe czy wręcz zagrażające relacjom, miłości i przynależności.

Bo podświadomość, choć nie mówi do nas głosem rozsądnych argumentów, choć nie siedzi z kalkulatorem i nie analizuje tabelek w Excelu, w praktyce zarządza ogromną częścią naszego codziennego funkcjonowania, a więc tym, jaką cenę uznajemy za „normalną”, jak reagujemy, kiedy ktoś chce nam zapłacić więcej, czy umiemy poprosić o podwyżkę, czy umiemy sprzedawać bez poczucia winy, czy po sukcesie czujemy dumę i spokój, czy raczej napięcie, lęk i potrzebę natychmiastowego wycofania się, aby nie być ocenioną, odrzuconą albo uznaną za zbyt wymagającą, zbyt pewną siebie, zbyt widoczną, zbyt „jakąś”.

I właśnie dlatego tak wiele osób, które są naprawdę zdolne, pracowite, inteligentne i rozwijające się, nie ma problemu z zarabianiem „czegoś”, ale ma ogromny problem z zarabianiem naprawdę dobrze, stabilnie, swobodnie i bez nadmiernego kosztu emocjonalnego, ponieważ na poziomie świadomym chcą większej obfitości, większego przepływu, większego spokoju i większego bezpieczeństwa finansowego, lecz na poziomie podświadomym wciąż noszą stare zapisy, które mówią: więcej pieniędzy oznacza więcej odpowiedzialności, więcej zazdrości ze strony innych, więcej samotności, większe ryzyko straty, większą presję, większą ekspozycję albo konieczność zdradzenia tego, skąd pochodzę i kim byłam do tej pory. 

Podświadomość nie działa logicznie, lecz skojarzeniowo, emocjonalnie i ochronnie, co oznacza, że jeśli w dzieciństwie słyszałaś, że bogaci są chciwi, że pieniądze psują ludzi, że „uczciwy człowiek tyle nie zarabia”, że trzeba ciężko harować, żeby mieć prawo do jakiegokolwiek komfortu, że kobieta nie powinna za bardzo błyszczeć, bo to drażni innych, albo że najważniejsze jest przetrwanie, a nie przyjemność, to nawet jeśli dziś świadomie wiesz, że to nieprawda, Twoje ciało i układ nerwowy mogą nadal reagować tak, jakby duże pieniądze były czymś niebezpiecznym, czymś, co może uruchomić konflikt, napięcie, wstyd, poczucie winy albo lęk przed tym, że będziesz musiała za nie zapłacić zbyt wysoką cenę. 

Czasem te blokady nie mają nawet formy prostego przekonania, które da się łatwo nazwać, bo nie brzmią jedynie: „nie zasługuję”, lecz objawiają się subtelniej, bardziej podstępnie, bardziej codziennie, przez prokrastynację przy ważnych działaniach sprzedażowych, przez chroniczne zaniżanie cen, przez tworzenie świetnych rzeczy, których nikt nie widzi, bo w ostatniej chwili wycofujesz publikację, przez nieustanne dokładanie sobie kolejnych kursów i certyfikatów zamiast wyjścia do ludzi, przez zmęczenie pojawiające się zawsze wtedy, kiedy zbliżasz się do finansowego przełomu, przez poczucie, że jeszcze nie jesteś gotowa, jeszcze nie jesteś wystarczająco dobra, jeszcze czegoś Ci brakuje, choć obiektywnie masz już dużo więcej kompetencji niż wiele osób, które zarabiają znacznie więcej. 

To właśnie w tym miejscu widać, że problem finansowy bardzo często nie jest wyłącznie problemem finansowym, lecz problemem emocjonalnym, relacyjnym i tożsamościowym, ponieważ pieniądze niezwykle silnie dotykają obszarów wartości, widzialności, granic, przyjmowania, zaufania, poczucia prawa do komfortu, a także miejsca, jakie zajmujesz w świecie, i tego, czy naprawdę pozwalasz sobie istnieć nie tylko jako osoba potrzebna, pomocna i dająca, ale również jako osoba, która może brać, przyjmować, zarabiać, rosnąć i nie musi się za to tłumaczyć. 

Bardzo często źródło blokad finansowych znajduje się w historii rodzinnej, bo jeśli w domu brakowało pieniędzy, jeśli pieniądze były źródłem kłótni, upokorzeń, zależności, stresu i ciągłego napięcia, jeśli matka była przeciążona i zmęczona, ojciec nieobecny albo surowy, jeśli trzeba było nie sprawiać problemów, nie prosić, nie chcieć za dużo, nie generować kosztów, to dziecko uczy się, że potrzeby są ciężarem, że pragnienia są zagrożeniem, że lepiej się ograniczać, żeby zasłużyć na miłość i spokój w domu, a później, już jako dorosły człowiek, wchodzi w życie zawodowe z niewidzialnym, ale bardzo silnym programem: nie bierz za dużo, nie chciej za dużo, nie wychylaj się, nie bądź droższa niż inni, nie pokazuj swojej pełnej wartości, bo ktoś może się zezłościć, odwrócić albo przestać kochać. 

Zdarza się również, że człowiek wychował się w rodzinie, w której pieniądze były, ale były połączone z chłodem, presją, wysokimi wymaganiami, warunkową akceptacją albo poczuciem, że na wszystko trzeba zasłużyć perfekcją, wynikami i kontrolą, więc wtedy blokada finansowa nie musi oznaczać niezdolności do zarabiania, lecz niezdolność do zarabiania z lekkością, spokojem i bez wewnętrznego bicza, bo każda większa kwota jest okupiona napięciem, przeciążeniem, pracą ponad siły i wewnętrznym przekonaniem, że odpoczynek obniża wartość, a przyjemność trzeba najpierw usprawiedliwić. 

To dlatego wiele osób nieświadomie utrzymuje się na poziomie, który ich nie satysfakcjonuje, ale jest znajomy dla układu nerwowego, bo paradoksalnie mózg i ciało nie wybierają tego, co najlepsze, tylko to, co znane, a jeśli chaos był znany, brak był znany, walka była znana, ciągłe spinanie się było znane, to nawet sukces może być odczuwany jako obce terytorium, na którym trudno się rozluźnić, trudno zaufać, trudno zostać na dłużej, i właśnie wtedy pojawiają się te wszystkie mechanizmy autosabotażu, które z zewnątrz wyglądają jak „brak konsekwencji”, a od środka są po prostu próbą powrotu do poziomu napięcia, który psychika rozpoznaje jako swój. 

Podświadomość bardzo często chroni nas także przed społecznymi konsekwencjami rozwoju/wzrostu, bo większe pieniądze oznaczają nie tylko większe możliwości, ale również zmianę tożsamości, zmianę środowiska, zmianę standardów i zmianę relacji, a to może uruchamiać głębokie lojalności rodzinne i niewypowiedziane zobowiązania, takie jak: nie będę miała więcej niż moi rodzice, nie będę żyła lżej niż moja matka, nie przekroczę poziomu, którego nikt w rodzinie nie przekroczył, nie będę miała lżej, nie stanę się „inna”, nie sprawię, że inni poczują się gorsi przy mnie, bo wtedy sukces przestaje być jedynie finansowym celem, a zaczyna być emocjonalnym konfliktem między rozwojem a przynależnością. 

I właśnie tu kryje się jedna z najważniejszych prawd o pieniądzach, której nie da się zobaczyć wyłącznie przez pryzmat marketingu, sprzedaży i biznesowych strategii: człowiek zarabia do poziomu, na którym potrafi czuć się wewnętrznie bezpiecznie, i jeśli ten poziom jest niski, to nie dlatego, że brakuje mu inteligencji czy potencjału, ale dlatego, że nieświadomie wciąż kojarzy większą obfitość z czymś, co może zaboleć, coś odebrać, naruszyć albo rozregulować. 

To nie oznacza oczywiście, że wystarczy „przestawić mindset” jednym afirmacyjnym zdaniem i wszystko magicznie się zmieni, bo blokady finansowe rzadko są powierzchowne, a jeśli są zakorzenione w ciele, emocjach, doświadczeniach z dzieciństwa, relacjach z rodzicami, wstydzie, poczuciu winy czy długotrwałym stresie, to potrzebują głębszego procesu, w którym nie tylko rozumiesz, skąd coś się wzięło, ale zaczynasz dosłownie uczyć swój układ nerwowy, że większa ilość pieniędzy może współistnieć ze spokojem, bezpieczeństwem, dobrem, bliskością i wewnętrzną zgodą. 

Taki proces zaczyna się często od zatrzymania i uczciwego przyjrzenia się sobie, nie po to, by się ocenić, ale po to, by zobaczyć, jakie zdania naprawdę nosisz w sobie na temat pieniędzy, sukcesu, bogactwa, przyjmowania, dawania, ceny, wartości i widoczności, bo dopóki działają w Tobie nieuświadomione programy, dopóty będziesz próbowała budować nowe efekty na starym fundamencie, a stary fundament prędzej czy później zacznie pękać pod ciężarem tego, czego świadomie pragniesz. 

Warto więc zapytać siebie bardzo szczerze: co tak naprawdę czuję, kiedy myślę o zarabianiu dużo więcej niż teraz, co dzieje się w moim ciele, kiedy mam podać wyższą cenę, czego się boję, kiedy ktoś mówi, że jestem bardzo dobra, czy potrafię przyjmować bez tłumaczenia się, czy umiem prosić o zapłatę bez napięcia, z czym kojarzy mi się bogactwo, kogo przypominają mi bogaci ludzie, co w moim domu mówiło się o pieniądzach, kto w rodzinie cierpiał przez ich brak, a kto był oceniany przez ich nadmiar, i czy przypadkiem nie próbuję dziś udowodnić swojej wartości ciężarem, poświęceniem i nadmiernym wysiłkiem zamiast zgodą na realne przyjmowanie. 

Bo bardzo możliwe, że Twoją prawdziwą blokadą finansową nie jest brak umiejętności, lecz głębokie przekonanie, że aby być dobrą osobą, trzeba się umniejszać, że aby być kochaną, trzeba być wygodną, że aby być bezpieczną, trzeba się nie wychylać, że aby mieć prawo do pieniędzy, trzeba się najpierw zmęczyć, albo że jeśli wreszcie naprawdę zaczniesz zarabiać tak, jak możesz, będziesz musiała spotkać się z cudzą zazdrością, oceną, odrzuceniem lub własnym lękiem przed pełną odpowiedzialnością za swoje życie. 

Podświadomość nie jest wrogiem, nie sabotuje Cię złośliwie, nie chce Ci odebrać obfitości, lecz robi dokładnie to, do czego została zaprogramowana, czyli stara się utrzymać Cię przy życiu, blisko ludzi, z dala od bólu i odrzucenia, tylko że bardzo często robi to na podstawie starych danych, które były prawdziwe kiedyś, ale dziś już nie muszą być Twoją rzeczywistością, i właśnie dlatego uzdrawianie relacji z pieniędzmi nie polega na walce z sobą, lecz na aktualizacji wewnętrznego systemu, na przywracaniu sobie prawa do wartości, do lekkości, do przyjemności, do przyjmowania i do bogactwa, które nie jest buntem przeciwko rodzinie ani zdradą dawnych warunków, lecz naturalnym rozszerzeniem życia. 

Pieniądze bardzo rzadko zatrzymują się tam, gdzie jest ciągły wewnętrzny konflikt, a dużo chętniej płyną tam, gdzie człowiek stopniowo buduje spójność między tym, czego pragnie, a tym, co uważa za możliwe, dozwolone i bezpieczne, dlatego praca nad finansami bez pracy nad podświadomością bywa jak dolewanie wody do naczynia z niewidzialnymi pęknięciami, bo choć przez chwilę wydaje się, że poziom rośnie, po pewnym czasie wszystko wraca do dawnego stanu. 

I może właśnie dlatego tak ważne jest, aby w rozmowie o pieniądzach przestać sprowadzać wszystko wyłącznie do działań zewnętrznych, bo oczywiście strategia jest ważna, oferta jest ważna, kompetencje są ważne, marketing jest ważny, ale jeśli w środku nadal żyje przestraszona część Ciebie, która wierzy, że bogactwo oznacza utratę miłości, krytykę, samotność albo konieczność nieustannej walki, to każda kolejna próba wzrostu będzie podszyta napięciem, a napięcie prędzej czy później zacznie sabotować to, co próbujesz zbudować. 

Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy nie pytasz już tylko: „co mam zrobić, żeby więcej zarabiać?”, ale zaczynasz pytać głębiej, dojrzalej i uczciwiej: „kim muszę się stać wewnętrznie, aby większe pieniądze były dla mnie naturalne, bezpieczne i zgodne ze mną?”, bo pieniądze nie są jedynie wynikiem działania, lecz również odbiciem wewnętrznej pojemności na przyjmowanie, i dopiero kiedy ta pojemność rośnie, kiedy z ciała schodzi nadmierny lęk, kiedy stare przekonania tracą władzę, kiedy wartość przestaje być czymś do udowodnienia, a zaczyna być czymś przeżywanym, wówczas finanse naprawdę zaczynają się porządkować — nie przez przypadek, nie przez cud, ale dlatego, że Twoje wnętrze przestaje walczyć z tym, czego świadomie pragniesz. 

A wtedy zarabianie przestaje być okupem, przestaje być emocjonalną szarpaniną, przestaje być ciągłym nadrabianiem własnych braków, i zaczyna stawać się czymś znacznie zdrowszym, czystszym i dojrzalszym — naturalnym skutkiem tego, że uznałaś swoją wartość, rozluźniłaś lęk, puściłaś stare lojalności i pozwoliłaś sobie żyć na poziomie, który naprawdę jest z Tobą zgodny. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *